Zdradzić siebie

Są na to rozmaite patenty. Począwszy od pewnych subtelności, ironicznych uwag na własny temat, niewinnego pomniejszania, aż po jawne dowalanie sobie. „Ja to jak zwykle wszystko zepsułam”. „Oczywiście nie można mi zaufać”. „Jestem idiotą i na każdym kroku to potwierdzam”. Zdrada siebie to także te momenty, gdy dokonujemy rozmaitych transakcji. …

Spacer po własnych górach

Pisałam ostatnio mniej, bo zajął mnie spacer po Himalajach własnej codzienności. W zasadzie wszystko jest podobne do tego, z czym mierzą się wspinacze. I nie chodzi mi generalnie o walkę z przeciwnościami – tymi na zewnątrz, i jeszcze trudniejszymi w sobie samej. Ponieważ mam ostatnio więcej pracy z racji przygotowywania …

Gdy trudno wierzyć w jutro

Od dawna fascynuje mnie siła, jaka jest w człowieku, by trwać mimo trudności, dramatów i braku widoków na przyszłość w kwestii zmiany sytuacji popularnie określanej mianem „bez wyjścia” (podkreślam „brak widoków”, a nie „perspektyw”, bo perspektywy są zawsze, tylko jeszcze poza naszym wzrokiem). Mogą to być trudni ludzie, trudne wydarzenia, …

Prawo do łez

Wracam jeszcze do tematu okrucieństwa wobec dzieci. Nie w formie oczywistej i wołającej o pomstę do nieba, o której donosi prasa, ale tej przykrytej kurzem codzienności i pośpiechu. Chodzi mi o ten pradaoks, kiedy dziecko płacze, a rodzic krzyczy. Ośmiesza. Ironizuje. Może nawet bije. Nie wiem, czy istnieje większa samotność …

Miłość w wyszczerbionym kubku

„Wizja końca” – jak pisałam wczoraj – to nie straszak, w imię którego znowu zostaje nam 1000 procent normy, tym razem wsadzonego w nasz „rozwój”, życie rodzinne i realizację celów… Bo perfekcjonizm tak samo można przyłożyć do relacji, jak do pracy. I wtedy one stają się nie do zniesienia: wtłoczone …

Zaczynaj z wizją końca*

Rok temu początek stycznia upłynął mi w dużym wyciszeniu. Jakoś zawsze przygotowują mnie do tego Święta i czas po nich, gdy na ogół cała nasza rodzina ma wolne – i tradycyjnie wtedy są momenty, że sięgam po kryminał, który przypomina mi cudowność chwil spędzanych tylko i wyłącznie dla rozrywki (moje …

Przytul

Przytul, bo wtedy dziecko wie, że jest ok. Że jest bezpieczne, kochane, ważne. Nie skupiaj się na tym, co zrobiło, jak zrobiło, że przyszło nie w porę, że później, że „nie ma o co płakać” Czytałam gdzieś radę, żeby przytulać dziecko dopiero, gdy się wypłacze (na przykład w pokoju obok). …

Zadać sobie dobre pytanie

W noworocznym remanencie, gdy wydaje mi się, że już dobrze zdefiniowałam obszary, co chciałabym robić inaczej, lepiej, bardziej – szczególnie w relacji do najdroższych mi osób i do siebie samej, okazuje się, że to tylko połowa drogi. Pomyślałam na przykład, że chciałabym zaangażować więcej sił we wsparcie średniego syna w …

Spać więcej, aby żyć bardziej

Wstaliśmy dzisiaj o 11:00. Wszyscy po kolei. Najmłodszy synek, który obudził się po 7 i jeszcze zasnął. Średni, który całą noc ganiał do toalety z powodu tak zwanych „sensacji”. I ja, która miałam kilka pobudek i zdążyłam o szóstej rano wyprawić najstarszą córkę do szkoły. Mąż, dzięki sytuacji zdrowotno-sanitarnej, mógł …

Kolęda dla odrzuconych

Odrzucenie boli, często zamyka na relacje, upośledza zaufanie, otacza człowieka emocjonalnym murem – by już  nigdy ponownie nie zostać odrzuconym. Myślę, że jest takim dramatem właśnie dlatego, że zaprzecza całkowicie perspektywie bycia w relacji, perspektywie miłości, w jakiej pomyślał ludzi od początku Bóg. On poza relacjami nie istnieje; sam w …

Miłość, która ocala naszą kruchość

Gdy zamyślam się nad wszystkimi paradoksami Adwentu, dochodzę do wniosku, że naprawdę wywraca nasze przekonania. Startujemy w niego jako w piękny czas rozwojowy, gdy możemy zrobić coś inaczej i lepiej niż zawsze. Przy okazji jednak odsłania naszą słabość i tworzy przestrzeń wołania o to więcej, którego nie wykrzesamy sami z …