Od rozkwitu do przetrwania – i z powrotem

„W tych momentach [trudnych doświadczeń] najwięcej czerpiemy z przywoływania praktyki samoakceptacji – gdy czynimy wobec siebie samych zobowiązanie, by być wsparciem dla siebie bez względu na to, w jakim znajdujemy się punkcie na continuum [pomiędzy rozkwitaniem a przetrwaniem]. W powracającym rytmie, wszyscy ludzie napotykają na egzystencjalne wyzwanie radzenia sobie z …

O anielskości na Mikołaja

„Anielskość” – to bycie tak ogromnie miłym, ciepłym, cichym i ustępliwym, że osobowość jakby gasła. To jeden z biegunów, na którym znajdują się osoby, które mają kłopot z pomieszczaniem własnej złości. Do tego stopnia, że wysłali ją na banicję. Mieszka więc na drugim, odległym biegunie, zabetonowana w schronie. Tracąc kontakt …

Prawo do stawania się sobą

„Bez względu na to, co osiągnąłeś, przychodzi moment, gdy myślisz: 'Jak dotarłem aż do tego miejsca? Kiedy odkryją, że tak naprawdę jestem oszustem i wszystko mi odbiorą?’ ” —Tom Hanks Wczoraj prowadziłam pierwszy live o syndromie oszusta w grupie rozwojowej i towarzyszy mi pewność, że zajmujemy się czymś ogromnie ważnym. …

Sufler od „aby do emerytury”

Kiedy opowiadamy o swoich wersjach „syndromu oszusta”, rzadko używamy tego sformułowania. Raczej z ust ludzi padają słowa: „Czuję się wobec mojego przełożonego jakbym miał 5 lat” „Czuję, że niewiele umiem” „Mam puste CV” „Co ja sobie wyobrażam na swój temat, przecież wiadomo, jak jest” „Czuję, że brak mi autorytetu gdy …

O piosence „niezasługiwania”

„Nie zasługuję na uznanie”. Czasami dodajemy z przodu jeszcze „Czuję”. „Czuję, że nie zasługuję”. Na komplementy („Ślicznie wyglądasz”, „Wspaniale to zrobiłaś”). Na słowa doceniania („Dzięki Tobie to było możliwe”). Na to, by ktoś nas podziwiał („Ważna jest dla mnie Twoja praca”). Na zapłatę adekwatną do wykonanej pracy. Na podwyżkę. Na …

Kryształowy pantofelek

Gdy wczoraj wracałam z ośrodka leczenia uzależnień Fundacji Nefesz w Ligocie Polskiej, mignął mi przy wiejskiej drodze krajowej „Kryształowy Dwór”. Na budynku dopisane było jeszcze „sala weselna”. Pałac miał być kryształowy, ale z elewacji odpadał tynk i wydało mi się, że lata świetności to miejsce ma już za sobą. Przyszedł …

Sekret rośnie w ukryciu

Sekrety przestają nam ciążyć, gdy mogą w końcu ujrzeć światło dzienne. Z ciężkich i gniotących pakunków, które ciągną nas w dół, przemieniają się w świetliste artefakty, którym możemy się ze spokojem przyglądać. „Syndrom oszusta” żywi się tajemnicą. To sekret, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy. To tajemnica, że nie znamy się …

Przejść za zasłonę dymną lęku

Opowiadamy sobie różne historie o tym, dlaczego nie podejmujemy działania, które potrzebujemy nieraz do ostatniej komórki naszego ciała. Za którym tęsknimy i które wniosłoby do naszego życia światło. Przywołujemy argument o sprzęcie, którego nie mamy. Czekaniu na lepszą formę. Na bardziej składne okoliczności. Uwierzcie mi, jestem ostatnią osobą, która ślepo …


Warning: Trying to access array offset on null in /home/platne/serwer414180/public_html/malgorzata-rybak.pl/wp-content/themes/fluida/includes/loop.php on line 270

Przyczajony tygrys, ukryty smok

Gdy tygrys przygotowuje się do skoku, jego mięśnie magazynują mnóstwo energii. Bywa, że jesteśmy jak przyczajony tygrys, nie mając o tym pojęcia. Nosimy w sobie całe elektrownie atomowe zmobilizowanej energii. Planujemy niejeden skok. Twórcza energia zostaje owinięta w planowanie i obmyślanie – ale brak działania. Zalega w nas jak paczki …

Osobiste drzewo szczęścia

Wczoraj, gdy wracałam ze swojej psychoterapii, zerwał się tak silny wiatr, że liście leciały jak szalone. Chciałabym powiedzieć: „Stop!”. „Nie!”. Wyciągnąć ręce i stanąć Rejtanem, żeby to piękno kolorów na drzewach ochronić. Żeby jeszcze ze dwa miesiące mógł być październik. Chciałabym w październiku się rozgościć – z uczeniem się, jak …

Własne, śliczne piórka

Mówimy czasem o „strojeniu się w cudze piórka”. Może dlatego „syndrom oszusta” skojarzył mi się z pawiem i pawimi piórami. Miałam ogromną przyjemność prowadzić o nim w zeszłym roku webinar dla międzynarodowej firmy informatycznej. Pawie pióra – to albo dostojeństwo i piękno, albo przechwalanie i nadmiar. Jeśli ktoś się „puszy …

A w Niebie same Steinwaye

Przedwczoraj wieczorem byłam na recitalu fortepianowym Erica Lu. Kiedyś wyobrażałam sobie Niebo jako miejsce, gdzie stoją Steinwaye i mogę na nich grać, ile chcę. W dodatku – umiem. Tak, jak się nigdy nie nauczyłam. Zapomniałam, jak mocny mają dźwięk. Powala. Jest trójwymiarowy i najlepsza nawet płyta nie odda sposobu, w …