Jeśli chcę zobaczyć dziecko

Jeśli chcę zobaczyć dziecko, potrzebuję zmienić perspektywę. Kucnąć, nawet jeśli ma już naście lat i przewyższa mnie wzrostem, a w środku nadal jest jeszcze małe i jeszcze bardziej niepewne tego, jakie jest i czy jest kochane. I kucnąć także wtedy, kiedy ma dwa lata i cztery. Nie zobaczę go, górując …

Widzę ciebie

Gdy widzę ciebie, staram się zauważyć kontekst, w jakim funkcjonujesz. Zmęczenie, chorobę, przeciążenie, zmartwienia, kryzys. I nawet wtedy wiem, że jest wiele rzeczy, o których nie wiem. Gdy widzę ciebie, zadaję pytania. Gdy znikasz mi z pola widzenia – wygłaszam oświadczenia i decyduję za ciebie. Gdy widzę ciebie, mam w …

Czego się boisz?

Sytuacje, w których się wściekamy, często są w naszym przeżyciu czymś, co zagraża – naszej integralności, naszemu istnieniu, naszemu życiu. Mimo że niekoniecznie tak jest. I przeżywamy rozmaite wybuchy jako formę samoobrony, mimo że otoczenie nie widzi naszej kruchości, którą chcemy chronić, ale siłę rażenia i bolesność ciosów. Dlatego bardzo …

Widzę siebie

To, że widzę siebie, ma dalekosiężne skutki. Gdy widzę siebie, łatwiej mi powiedzieć, że „jestem zmęczona”, zamiast że „nic mi nie wychodzi”. Gdy widzę siebie, mogę odejmować z planu dnia albo do niego dodawać w zależności od tego, na co mam zasoby. Gdy widzę siebie, wiem kiedy potrzebuję wsparcia, a …

Widzę ciebie i widzę siebie

Jedno  i drugie. Dwie części obrazu, które pozwalają na to, by budować więź. Jakąkolwiek więź, która karmi, daje życie i schodzi na głębiny. „Widzę tylko siebie” – wprowadza do relacji ten rodzaj nierównowagi, że dla drugiego nie ma już miejsca. Jesteś nieważny. Liczą się moje potrzeby. Jeśli kosztem ciebie sięgnę …

(Nie)radzenie sobie samemu

Jakoś tak się utarło, że wiele osób, gdy słyszy „dbać o siebie”, wyobraża sobie sytych egoistów, którzy żyją w myśl zasady „look out for number one” – troszcz się o numer 1, czyli o siebie. Druga skrajność, choć tak naprawdę to część tego samego continuum – to widzenie w koncepcji …

W zagięciu czasoprzestrzeni

Otóż – dostałam skierowanie na MRI kręgosłupa, do którego skrzętnie się przygotowałam w środę. Wypadające w środku ogarniania wakacji z dużą ilością dzieci (nie tylko naszych 🙂 ), w środku dnia, z przymusowym byciem na czczo od godziny, która pozwalała na śniadanie jedynie w postaci symbolu, z mężem zawołanym na …

Dawać radę

Zatrzymuje mnie ostatnio myśl, jaki to silny kulturowy wzorzec – że musimy „sobie poradzić” i to poradzić sobie sami. Że wtedy jest tzw. „sukces życiowy”.  I to wtedy zasługujemy na szacunek. Innych ludzi i własny. Kiedy sami sobie radzimy. Tkwi w tym jakieś ogromne kłamstwo – i to dotyczące tego, …

Zrozumieć swoją złość

Może dlatego, że dla mnie samej przez długi czas moja złość była zagadką i ciągle uczę się ją dopiero oglądać i oswajać, nie przestaje mnie ona ciekawić. Mam ogromną potrzebę odnajdowania sposobów radzenia sobie z nią, gadania z nią, szukania dróg, by obracać ją w moc działania i wpływu, a …

(Nie)powiększanie swojego cierpienia

W tym, by lepiej radzić sobie z emocjami, pomaga też coś, co nazwałabym prewencją. Ważne było dla mnie odkrycie i nazwanie, że jestem osobą wysoko wrażliwą (to właściwość, której obecnie poświęca się więcej uwagi*), przez co nagromadzenie bodźców i stresorów powoduje, że przestaję sobie radzić z napięciem. Nie mniej ważne …